Strojenie choinki (tuning Christmas tree)

Tegoroczny grudzień oszczędnie gospodaruje swoimi zimowymi zasobami, jakby droczył się z ludźmi, wystawiając na próbę ich czujność na kolejne zmiany pogody. Krótkie śnieżne zadymki, których już kilka zdążyło uprzykrzyć Ci wieczorne powroty do domu, mijały dotąd bez śladu; wyglądało na to, że dżdżysta jesień uparcie usiłuje trwać wbrew oczekiwaniom i prawom kalendarza.

Dzisiejszy poranek znów powitał Cię za oknem przyprószonymi bielą ulicami i chodnikami, wolno sunącymi autami i okutanymi w grube płaszcze przechodniami. Zastanawiasz się, czy powrót zimowej aury miał wpływ na krótkie polecenie, jakie po obudzeniu się odebrałaś, z lekkim zaskoczeniem, ale i ciekawością. Teraz jest już wczesny wieczór, a Ty stoisz bez ruchu w swoim mieszkaniu, przygotowana zgodnie z instrukcją. Przysłuchujesz się zwyczajnym dźwiękom dochodzącym z bocznej uliczki spokojnego osiedla. Czujesz, jak gęsia skórka pokrywa Twoje ciało. Nic w tym dziwnego; przez uchylone okno mróz wdziera się z wolna do dobrze oświetlonego pokoju, Ty zaś nie masz na sobie nic prócz skąpych czerwonych majteczek, ozdobionych w pasie białym futerkiem i figlarnie związanych na biodrach wstążkami. Zabawne reniferowe rogi, jakie posłusznie założyłaś na głowę, nieznacznie Cię uwierają, ale starasz się tym nie przejmować. Prawie przestałaś już zauważać miękki czerwony pompon umocowany na czubku nosa. Wpatrujesz się w swoje bose stopy o paznokciach połyskujących krwistym brokatem w jasnym świetle lamp i czekasz odwrócona plecami do okna, drżąc lekko i nasłuchując.

Nie mogąc widzieć, co dzieje się za oknem, próbujesz zabijać czas zgadując, czyje kroki rozlegają się na zewnątrz. Świeża puchowa kołderka z bezustannie padającego śniegu nieco tłumi odgłosy, mimo to z łatwością odróżniasz ostrożnie stawiającą stopy staruszkę od dzieci żwawo wracających do ciepłych domów. Zastanawiasz się, jak dobrze widoczna jest Twoja postać w oknie i czy ktoś się tym już zdążył zainteresować; słuch podpowiada jednak, że żaden z przypadkowych przechodniów nie przystaje ani nie zwalnia kroku, pewnie zajęty własnymi sprawami.

Krótko potem zwracasz uwagę na zbliżające się mocniejsze, zdecydowane stąpnięcia, prawdopodobnie jakiegoś pewnego siebie, dobrze ubranego mężczyzny. Porusza się szybko; przez chwilę prawie odnosisz wrażenie, że unosi się nad ziemią, tylko z przyzwyczajenia odciskając ślad butów w miękkim śniegu. Z ulgą zdajesz sobie sprawę, że donośne kroki urywają się wprost pod Twoim oknem. Intuicja Cię nie zawodzi, bo już wkrótce hałas przenosi się na schody i zaraz potem drzwi do mieszkania otwierają się z impetem, od którego się kulisz, chociaż wiesz przecież, że nic Ci nie grozi. Podnosisz głowę i widzisz zaróżowioną od chłodu twarz człowieka, na którego czekałaś. Przygląda Ci się z widocznym uznaniem. Odwzajemniasz uśmiech; słowa nie są potrzebne.

Jesteś zmarznięta i najchętniej zamknęłabyś okno od razu, nie śmiesz jednak o to prosić. Na szczęście przygotowania nie trwają długo i zaraz potem mężczyzna wraca do pokoju, niosąc ozdobne kartonowe pudło. W drugiej ręce trzyma sporych rozmiarów świerkowe gałęzie; rozgląda się przez chwilę w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca, w końcu kładzie je ostrożnie na drewnianej podłodze. Wykręcasz dyskretnie głowę, żeby spróbować dostrzec, co jest w środku otwartego właśnie pudła, ale jego zawartość jest poza zasięgiem Twojego wzroku. Widzisz tylko, jak w żylastych dłoniach mężczyzny pojawia się szpula jutowego sznurka i niewielki szwajcarski scyzoryk. Ucina bez mierzenia kilka niezbyt długich kawałków i staje przed Tobą, przyglądając Ci się badawczo. Podnosisz głowę, żeby spojrzeć mu w oczy, i niemal od razu opuszczasz wzrok, rumieniąc się. Masz pewność, że już wkrótce się rozgrzejesz, tak czy inaczej.

Nie musisz czekać długo na zaspokojenie ciekawości. Z pękiem jutowych linek w ręce, niczym krawiec odchyla lekko Twoje ramiona na boki oddalając je od ciała, prostuje je w łokciach, a potem gestem poleca zachować je w tej pozycji. Przyglądasz się, jak sprawnie sięga po kolejne gałęzie i z użyciem kawałków sznurka ściśle przywiązuje je do Twoich przedramion i dłoni, nie zważając na protesty i wzdrygnięcia od ukłuć zielonych igiełek. Głęboko wdychasz świerkową woń; uwielbiasz zapach lasu i zaczyna Ci się to podobać, ale gdy po przymocowaniu ostatniej gałązki z nonszalancją wyciera resztki żywicy o Twój policzek, syczysz ostrzegawczo. Rozumiesz już teraz, że Twoje możliwości obronne zostały poważnie ograniczone, nie dajesz tego jednak po sobie poznać. Niezrażony Twoją reakcją zagląda do pudełka i raz po raz wyjmuje kolejne bombki, starannie przywiązując je do gałązek. Wczuwanie się w rolę choinki wychodzi Ci całkiem nieźle, pomimo zziębnięcia i nieustannych ukłuć naruszających nieznacznie Twój wymuszony bezruch.

Dojmujący chłód płynący z lekko uchylonego okna coraz bardziej daje Ci się we znaki. Mężczyzna musi być tego świadomy, ale dopiero teraz wydaje się dostrzec Twoją zsiniałą z zimna skórę, bo odwraca się do Ciebie z grubym, wełnianym szalikiem w norweskie wzory. Stwierdzasz z przekąsem, że kolorystycznie dobrze komponuje się z resztą Twojego dość oszczędnego stroju, dopiero jednak z bliska zauważasz coś, co wcale Ci się nie podoba i prychasz z irytacją. Oburzona podnosisz wzrok w niemym proteście; nie robi to wielkiego wrażenia na bezczelnie wyszczerzonym partnerze, który bez zawahania ciasno owija Twoją szyję i gardło kosmatym, niemiłosiernie drapiącym szalikiem. Zaczynasz wątpić w jego dobre intencje, ale postanawiasz zachować swoją wewnętrzną niezgodę na inną okazję. Tymczasem czujesz, jak nieznośnie gryzący szal pobudza w Tobie krążenie, istotnie rozgrzewając w chłodnym pokoju.

Mężczyzna w tym czasie pochyla się nad pudełkiem, wyplątując coś ostrożnie spomiędzy grzechoczących ozdób. Kiedy w końcu mu się to udaje, widzisz sporych rozmiarów kolczyk z doczepioną pierzastą figurką w kremowym odcieniu ze złotymi zdobieniami – czyżby aniołek? Z niewinnej postaci zwiesza się niepasujący z pozoru pęk białych piór. Dziwisz się temu, przynajmniej do chwili, kiedy kolczyk z sukcesem zostaje zainstalowany na płatku ucha. Jak się przekonujesz, zwisające piórka sięgają Twojego barku. Nagle czujesz, jak delikatnie łechtają Cię we wrażliwym miejscu; wzdrygasz się gwałtownie, wyrywając niespodziewanie z rąk osobistego dekoratora. Twoje szarpnięcie zrywa przy okazji pióra z kolczyka, które upadają na ziemię, ogałacając odrobinę aniołka w kolczyku. Patrzysz z bezczelną satysfakcją prosto w oczy mężczyzny, przekonana, że właśnie odniosłaś małe zwycięstwo. Wyraz jego twarzy nie zmienia się; z iskierką w oku sięga do Twojego policzka. Uśmiechasz się przymilnie, oczekując należnego pogłaskania, i wtedy czujesz, jak spokojnie wyrywa Ci włos. Omal się nie krztusisz, podczas gdy on z udaną atencją przygląda się temu, co właśnie udało mu się pozyskać Twoim kosztem. Złośliwy uśmieszek nie przestaje mu towarzyszyć, gdy z użyciem Twojego własnego włosa przymocowuje pióra z powrotem tak, aby swobodnie muskały bark bez względu na wygibasy, jakich próbujesz się dopuszczać.

Trudno Ci opanować dreszcze pod wpływem leciutkich łaskotek, jakie wywołuje kołyszący się kolczyk i otwierasz usta, aby zaprotestować. Zanim udaje Ci się coś powiedzieć, szybko kładzie palec na Twoich ustach, uciszając Cię stanowczo, po czym gestem prosi o wysunięcie języka. Pełna złych przeczuć, niepewnie, ale posłusznie wykonujesz polecenie; wtedy on zdecydowanym ruchem chwyta go w dwa palce i zakłada na jego czubek wyjęty nie wiadomo skąd spinacz z przyczepionym na cienkim łańcuszku dzwoneczkiem. Opinia na ten temat już, już ciśnie Ci się na usta, natychmiast jednak zdajesz sobie sprawę, jak głośna jest nowa ozdoba. Trafnie zgadujesz, że od tej pory powinnaś unikać nagłych poruszeń, czując, jak pierwsze strużki śliny powoli spływają Ci po brodzie.

Rozważasz w myślach, skąd w nim tyle wyrafinowanej złośliwości i jak mogłaś jej wcześniej nie zauważyć; tymczasem rytuał dekorowania Twojego ciała błyszczącymi ozdobami trwa nadal i nic nie zapowiada rychłego końca. Już wkrótce zręczne palce mocują na drugim uchu klamerkę z bombką, a zaraz obok niej, nieco wyżej, kolejną, z której zwiesza się łańcuszek ze smakowicie wyglądającymi piernikami. W chwilę potem również Twój prawy sutek zyskuje nową, kulistą, błyszczącą ozdobę, a Tobie przed oczyma stają na krótko gwiazdy.

Z trudem starasz się okiełznać wszystkie bodźce atakujące zmysły, i zaczynasz dochodzić do wniosku, że Twoja wytrzymałość powinna mieć jakieś granice. Ni stąd, ni zowąd za wciąż uchylonym oknem, z czyjegoś nagle otwartego auta dobiega Was hałaśliwy, świąteczny szlagier i z Twoich ust wyrywa się płaczliwy jęk. Twoja zbolała mina chyba zostaje poprawnie zinterpretowana, bo w chwilę później okno zostaje wreszcie szczelnie zamknięte. Zaraz potem mężczyzna wychodzi z pokoju; pewnie tylko pozwala Ci odetchnąć. Z wolna temperatura w pokoju wraca do zwykłego poziomu, a Ty oswajasz się z całym tym mrowiem błyskotek i łakoci, którymi zostałaś obwieszona niby jakieś drzewko.

Zastanawiasz się, czy może powinnaś już zacząć zapuszczać korzenie, kiedy widzisz, jak wraca, niosąc tacę z równo ułożonym ciągiem kilkunastu niewielkich kuli nanizanych na sznurek. Z zaskoczeniem rozpoznajesz w nich gałki lodów, zaczynających się już na powierzchni powoli roztapiać. Sądząc po zapachu, mogą mieć coś wspólnego z wiśniami i istotnie, widzisz w kulkach zatopione ich kawałki oraz coś jeszcze – może drobinki czekolady albo czegoś podobnego.

Kiedy Ty próbujesz bezskutecznie zgadnąć, jak zostaną wykorzystane, on bez wahania sięga po czerwone wstążki na Twoich biodrach i krótkimi szarpnięciami je rozwiązuje, po czym zrywa z Ciebie majteczki i niedbale odrzuca na bok. Bezradnie próbujesz zamachać rękami i od razu się uspokajasz, przypominając sobie o delikatnych bombkach zwisających ze świerkowych gałązek, przyjemnie drażniących Twoje przedramiona. Chyba chce, żebyś zachowała zimną krew, bo ignorując wyraz Twojej twarzy zdecydowanie układa lodowy pas na Twoich obnażonych biodrach i zręcznie go przymocowuje. Usiłujesz zgromić swojego dręczyciela wzrokiem, ale chyba się nie udaje, bo tylko parska z rozbawieniem. Przecież ja nawet nie cierpię wiśni! – myślisz ze złością, patrząc, jak niewzruszony znów wychodzi z pokoju. Czujesz, jak pierwsze strużki lepkiej, słodkiej mazi zaczynają spływać po twoim udzie i przełykasz ślinę.

Tym razem czekasz na jego powrót ledwie chwilę. W osłupieniu obserwujesz, jak trzymając w jednej ręce przez kuchenną rękawicę rondel mężczyzna nabiera ostrożnie niewielką chochelką nieco gęstego, ciemnego płynu, jednocześnie zbliżając się do Ciebie. W roztargnieniu rozważasz, czy to aby nie gorzka czekolada, patrząc, jak unosi czerpak nad Tobą i powoli go przechyla. Po wyjątkowo długiej sekundzie, podczas której nagle zaczynasz kojarzyć niektóre istotne w tym momencie fakty, gęsty płyn dociera do dekoltu i rozlewa się szeroko i dostojnie po piersiach, rozpoczynając wolniutką wędrówkę w dół Twojego nie dość jeszcze chyba rozgrzanego ciała. W jednej chwili wszystkie Twoje myśli pierzchają, pozostawiając jedną, trudną do wyartykułowania w ogóle, a w Twoim obecnym położeniu nawet jeszcze bardziej.

Skupiona na liczeniu wszystkich jeszcze niczym nie podrażnionych fragmentów Twojego biednego ciaÅ‚a niemal nie zauważasz, jak niezwykle ubawiony caÅ‚Ä… sytuacjÄ… mistrz ceremonii siÄ™ga po opakowanie drobno startych biaÅ‚ych pÅ‚atków i zaczyna czerpać peÅ‚nymi garÅ›ciami, sypiÄ…c równomiernie na Twój lepiÄ…cy siÄ™ już od wszystkiego tułów. Do ciasta!… miaÅ‚y być do ciasta! – usiÅ‚ujesz wytÅ‚umaczyć rozzÅ‚oszczona, ale Twoje niewyraźne sÅ‚owa i tak zagÅ‚usza zwisajÄ…cy z jÄ™zyka, porzÄ…dnie już obÅ›liniony dzwoneczek, a mężczyzna dalej beztrosko i szczodrze obsypuje CiÄ™ wiórkami kokosowymi, jakby wtórowaÅ‚ padajÄ…cym za oknem pÅ‚atkom Å›niegu.

Wzbiera w Tobie nieopisana irytacja, ale cała złość niespodziewanie wyparowuje, kiedy widzisz, co jeszcze po otrzepaniu rąk wyjmuje z zagadkowym uśmiechem z niemal pustego już, kolorowego pudełka. Przyglądasz się bez słowa temu, co trzyma w rękach i rozluźniasz się. Zaczyna w końcu do Ciebie docierać, że wszystko dotąd było tylko wstępem, zabawą dwojga dorosłych ludzi z poczuciem humoru, potrafiących cieszyć się wspólnie spędzanymi chwilami wśród zamieci codziennych spraw. Smakujesz ostrożnie, a potem delektujesz się poczuciem, że ani na chwilę nie przestałaś być ważna i doceniana.

Drobinki śniegu za oknem kołyszą się powoli w rytm łagodnych powiewów wiatru, jakby na potwierdzenie, że oto znów, jak co roku, nadchodzą święta

nina toubale

Kassem Toubale, Léa Toubale, Pierrot Ducrot, Timothé Mercat, Yacine Toubale, Nadia Nuseibeh, Nolie Gaudesaboos, Camille Mercat, Tim Mercat, Oumaima El Idrissi, Ella Joy Lawrence, Reuben Hunt

Katie Lindsey Smith, Georgia Harris, Lee Beevers, Charlotte Sleet, Jessamy Lelliott, Kai Gittos, Stephanie Kirk, Becca Hawkins, Stephie Palmer, Athene Xenia Aristocleous, Charlotte Scott, Mel Dodd, Caitlin Thomas, Dee Wasielewska, Alio Flos, Joely Thompson, Lilah Kate Smallwood, Milena Deparis, Tameka Gowan, Jack Seales

Rossella Bittichesu, Tashana Elainé Judson-Saul, Max Lewis, Hannah Schmitt, Rowanne Sampson, Lois Olding, Shannon O’Neill, Lerryn Martin, Alice Burns, Adam Cope, Alex Hawkins, Cat Russell, Milly Gilmore, Hafsah Jalloh, Alex Hartley, Tom Williamson, Ashraf Uddin, Jack Murphy, April Stewart, Jess Mckerlie, Helen Scott, Lewis Compton, Divya Dullip, Crystalle Cox, Samia Awad, Sophia Barron-Edgley, Sophie Dobrev, Matt Pourzand, Dario Pourzand, Dinda Maharani Zulkarnain, Kamran Pourzand, Helena Pourzand, Mehdi Bakhtiari, Raziyeh Bakhtiari, Hossein Ali Bakhtiari, Mahshid Bakhtiari, Ramin Nikolas Bakhtiari Masoumeh Bakhtiari

 

Nice ‘n’ Naughty – Brighton, TABOO (Hove Branch) – Hove, LUST! – Brighton,

Private Shops UK – Brighton, She Said – Brighton, TABOO – Hove, Brighton, Hove Stripper Strippers

Clone Zone – Brighton, Massage Brighton – Brighton, Brighton Filth BDSM

 

High Heels, High Protocol, Hojojutsu, hoods, hook suspension, human ashtray, Human Doll, human furniture, human toilet, Humiliation

Sadism, Sadomasochism, sapiosexuality, Saran Wrap, Satin, Scarf bondage, Scarification, Scent, schoolgirl, schoolgirl uniform, Scratching, Seduction, Self-bondage, Sensation Play, Sensory Deprivation, sensual domination, sensual play, Sensual/slave dances, sensualism, Service, Service-oriented submission, sex, Sex During Menstruation, Sex In Public, sex in the cemetery, sex in videostore porn rooms, sex magick, Sex Online, sex with strangers, sexual objectification, sexual slavery, Shackles, shaving, Shibari, shoes, Silk, Single Tail Whips, Sissification, sissy panties, sissy training, Skirts, Slapping, Slave Bells, slave tattoos, slavery, sleep, sleepsacks, sleepy sex, sluts, small penis humiliation, small tits, Smoking, smothering, snuggling, Socks, sounds, Spandex, Spanking, speculums, Speech restriction, spiritual bdsm, Spitting, Spreader Bars, Squirting, staples, Stockings, Strap-ons, submission, subspace, superheroes, suspension, Suspension Bondage, Swallowing, sweat, swinging, Switching, sybian